notatnik miechowski
czwartek, 12 marca 2026
Owczarek niemiecki
PIES
Jak mówi większość ludzi najlepszym przyjacielem człowieka jest oczywiście pies.Można sobie śmiało powiedzieć że jest to najbardziej popularne zwierze które mamy w domu. Zakup psa jest na
pewno bardzo trudną decyzją którą trzeba bardzo dobrze przemyśleć. Pies to przede wszystkim obowiązki na które
będziemy musieli się bardzo dobrze przygotować. Zwierze jak pies musi bardzo dużo wychodzić na podwórko dlatego
też parę razy dziennie będziemy musieli wychodzić z nim na spacer. Kolejną sprawą jest oczywiście karmienie.
Jeżeli zdecydujemy się na duże zwierze będziemy musieli wydawać bardzo dużo pieniędzy na jedzenie które nie
należy do najtańszych. Na naszym rynku znajdziemy bardzo dużo producentów karm które możemy podawać jako posiłek
dla naszych pupili. Problem z każdym psem pojawia się dopiero wtedy gdy nie ma kto z nim iść na spacer a także
gdy wyjeżdżamy na wakacje. Większość ludzi robi bardzo duże zło ponieważ porzuca swoje psy na ulicy gdzie pies
skazany jest na śmierć. Dla tych którzy bardzo dobrze przemyśleli decyzje o psie możemy polecić internet na
którym znajdziemy różne rasy psów z których możemy wybrać pupila dla siebie. Gdy jesteśmy mieszkańcami bloków
na pewno najlepszym rozwiązaniem będzie mały pies który nie będzie zajmował dużo miejsca. Owczarek niemiecki Gdy mamy odpowiednie
podwórko możemy zdecydować się na większego psa który będzie pełnił rolę ochroniarza który nie
wpuści żadnej osoby. Na naszym rynku znajdziemy bardzo dużo wspaniałych ras dlatego też każdy z nas znajdzie
dla siebie odpowiedniego pupila z którym będziemy musieli spędzać bardzo dużo czasu. Pies to na pewno bardzo
wspaniałe zwierze które nie tylko pełni rolę ochroniarza ale także bardzo często jest pomocnikiem osób
niepełnosprawnych. Można sobie śmiało powiedzieć że jest to bardzo mądre stworzenie dzięki któremu nie którzy
ludzie mają łatwiejsze życie. Warto przemyśleć decyzje o zakupie psa tak aby go nie skrzywdzić.
Drukarnia Kraków
Drukarnia, wizytówki, kalendarze, książki
W dzisiejszych czasach prawie każda firma ma swoją witrynę internetową. Nic w tym dziwnego, ponieważ każdy chce pozyskać jak największą liczbę odbiorców. Aby osiągnąć sukces, trzeba postarać się odpowiednio wprowadzić stronę do sieci i później się nią zajmować. W Internecie są firmy z różnych branży, począwszy od maszyn przemysłowych do usług drukarskich. Te ostatnie także promowane są w sieci. Firmy oferujące różnego rodzaju drukowanie ulotek oraz inne tego typu usługi również mają swoje miejsce w sieci. Ich oferta jest niezmiernie bogata, o czym można się przekonać odwiedzając odpowiednią stronę. Manufaktura Druku to krakowska drukarnia cyfrowa i wielkoformatowa (nowy adres: Rakowicka 65), oferująca kompleksowe usługi poligraficzne, w tym druk ulotek, katalogów, plakatów oraz wydruki fotograficzne. Specjalizują się w szybkich realizacjach, druku niskonakładowym (już od 1 szt.) oraz profesjonalnym doradztwie, zapewniając wysoką jakość usług. Dla klientów dostępne są usługi różnego typu, jak na przykład bindowanie, niszczenie dokumentów, ksero oraz wiele innych. Dzięki temu wiele spraw można załatwić w jednym miejscu bez potrzeby szukania innych wykonawców.Drukarnia cyfrowa Kraków Firmy drukarskie oferują także między innymi projektowanie ulotek, zaproszeń ślubnych czy też laminowanie. Wiele przedsiębiorstw kupuje tam papier firmowy i wizytówki. W sieci bardzo dużo jest ofert tego typu. Trzeba tylko dobrze poszukać, co nie jest zbyt wielkim problemem zważywszy na możliwości wyszukiwarek internetowych. W Internecie jest prawie wszystko na każdy temat.sobota, 14 lutego 2026
Pośrednik nieruchomości Krowodrza
Agencja nieruchomości Nowa Huta
Agencja zapewnia swoim klientom: - pośrednictwo w transakcjach na rynku nieruchomości (zapoznanie się ze stanem prawnym nieruchomości, przygotowanie dokumentów potrzebnych do transakcji, przygotowanie oferty do zamieszczenia na portalach reklamowych oraz na stronie firmowej, prezentacje nieruchomości, promocja nieruchomości). Profesjonalizm, bezpieczeństwo i skuteczność to nasze motto. Agencja prowadzi zainteresowaną osobę przez wszystkie formalności aż do momentu sfinalizowania transakcji. Agent Nieruchomości Kraków. ZAPRASZAMY.sobota, 27 stycznia 2024
Baza weterynarzy
Lecznica Vet Iwa
czwartek, 24 listopada 2022
Przygody Edzia
— Uważasz, moje serce — mówił pleban do
swego siostrzeńca Edzia — uważasz, moje serce, bardzo się cieszę z tego,
żeś przyjechał...
— I ja się także cieszę, proszę wujka! —
odparł Edzio, całując pokornie okrągłą rączkę sędziwego plebana. —
Zawsze to między swoimi łatwiej o serce, i... pomoc... w trudniejszych
okolicznościach...
Przy wyrazie „pomoc“ Edzio westchnął i rzucił tęskne spojrzenie w kierunku staroświeckiego kantorka.
— Tak, tak! — potwierdził wuj, zażywając tabakę. — Serce zawsze i pomoc... moralną!
Edziowi zrobiło się mdło. Dobry ten chłopiec
już od trzech dni, to jest od chwili przyjazdu na probostwo, przy każdej
sposobności starał się napomknąć o gotówce, lecz jego delikatne aluzje
niedobrze widać były rozumiane. Teraz, korzystając z rozczulenia
wujowego, przypuścił szturm stanowczy i otóż zaraz na wstępie spotkał
się oko w oko z kapitałem wprawdzie, ale z kapitałem tylko moralnej
natury!
Bądź co bądź należało kuć żelazo póki gorące; Edzio więc przemógł chwilowy niesmak i mówił dalej:
— Obecnie jestem już prowizorem...
— Piękne stanowisko! — dorzucił wuj — to tak jakby kawałek doktora... Ciekawym bardzo, jak też uważasz Morisona?...
— Doskonałe lekarstwo! — Chciałbym właśnie kupić aptekę w jednem powiatowem mieście...
— A kamfora, proszę cię, czy z mody nie wyszła?...
— O nie!... To wyborny środek przeciw molom... Otóż za aptekę chcą dwadzieścia tysięcy...
— I kupisz ją? — spytał wuj, podnosząc niuch tabaki.
— Kupię z największą chęcią, jeżeli wujek... pozwoli! — odparł posłuszny siostrzeniec.
Plebanowi tabaka rozsypała się na ziemię.
— Pozwolę, pozwolę! — odpowiedział szybko. — Ale jak kupisz aptekę, to się pewnie ożenisz, ja ci nawet pannę wynajdę.
— Wszystko od wujka przyjmę z wdzięcznością! — wykrzyknął Edzio, znowu rzucając się do ręki swego dobrodzieja.
— Panna, powiadam ci, porządna, dobra gospodyni... A jak ona, powiadam ci, kapłony przyrządza!... Palce lizać...
— Któż to taki?
— Weronisia, jedynaczka Haładrałowiczowej. Dziewczyna, powiadam ci, ma...
Tu wuj zażył tabaki.
— Ma i odrazu na stół ci wyłoży...
Po tych słowach utarł nos.
— Wyłoży ci gotówką trzydzieści tysięcy!... Jej matka posiada cząstkę w naszej parafji i nawet mówiłem z nią...
— O tem, żeby za mnie córkę wydała? — przerwał zadowolony Edzio.
— Czy za ciebie, czy za któregokolwiek z moich
siostrzeńców. Przecież dzięki Bogu jest was sześciu, każdy chłop
dorzeczny, zdrów i przytem goły jak bizun. Akurat zdatny na męża!
— Więc mogę rachować na to, że mnie wuj wyswata?...
— Nawet jutro.
— Jutro?...
— Jutro cię zapoznam; bo będę u nich święcił święcone — a po Wielkiejnocy, da Bóg doczekać, pobierzecie się.
— I dostanę trzydzieści tysięcy na aptekę? — pytał Edzio, drżąc ze wzruszenia.
— Trzydzieści tysięcy od matki, a ode mnie...
— I od wuja?...
— Ode mnie błogosławieństwo, ślub darmo...
Edzio westchnął.
— I mój faworytalny zegarek. Słyszysz, jak chodzi?
Z temi słowy pleban wydobył z kieszeni ogromny
złocony klekot, który gdakał jak zegar wieżowy, lecz wart był co
najwyżej dwanaście rubli.
Edzio posmutniał i cichym głosem rzekł:
— Zawsze przed weselem potrzebowałbym kilkuset rubli na oporządzenie się...
— Ja ci pożyczę! — uspokoił go wuj — ale po deklaracji.
— Ja już jestem zdeklarowany, proszę wuja.
— Tak, to dobrze! Ale widzisz, trzeba jeszcze pannę poznać, w głowie jej trochę pokręcić... no, przecież musisz to umieć?
— Umiem, wujku! i nawet zrobię to jutro
natychmiast, bylem miał słowo wujka co do tych kilkuset rubli... — mówił
rozgorączkowany Edzio.
— Masz moje słowo! ale teraz idźmy spać.
— Jakto, spać o dziewiątej?
— Rozumie się! szkoda zdrowia i światła. Nafta droga.
Po tych słowach wuj wyszedł do swego pokoju, zostawiając siostrzeńca pogrążonego w rozkosznych marzeniach.
Mówiąc między nami, Edzio był chłopak dobry i
niegłupi, lecz trochę utracjusz i impetyk. Do żeniaczki wstrętu nie
miał, lecz do kobiet czuł żal z następującego powodu.
Będąc jednego roku w Ciechocinku, poznał tam
ładną i majętną panienkę i począł jej robić grzeczności. Panienka
gustowała w przystojnym i eleganckim Edziu, a jej ciotka okazywała mu
dosyć przychylności, czem zachęcony, oświadczył się w wyrazach bardzo
doborowych.
— Cieszę się z tego — odparła ciotka — tylko, że widzisz pan... wczoraj o panu źle mówiono w pewnem towarzystwie...
—
Cóż takiego? — spytał zatrwożony Edzio — w tej chwili bowiem przebiegła
mu przez myśl dość znaczna liczba kucharek i pokojówek.
— Mówiono... że pan jest... aptekarskim subjektem!
Ponieważ Edzio był istotnie aptekarskim
subjektem, porwał więc kapelusz i milcząc, pożegnał widocznie chorą na
umysł damę. Od tej chwili jednak nienawidził kobiet, a prawie odchodził
od siebie z gniewu, gdy kto w ich towarzystwie ośmielił się przypomnieć
mu o jego specjalności.
Tym sposobem brak taktu ze strony jednej
kobiety szkodliwie wpłynął na usposobienie Edzia i coraz bardziej usuwał
go od całego zastępu płci nadobnej.
Po odejściu dobrego wuja, Edzio wyszedł na
spacer, aby wystawić rozgorączkowaną głowę na zbawienny wpływ chłodnych
powiewów wietrzyka. W tej chwili nie myślał on o swej ciechocińskiej
przygodzie, lecz raczej o pięknej i posażnej Weronisi, o aptece w
mieście powiatowem, o zegarku swego drogiego wuja, a nadewszystko o
kilkusetrublowej pożyczce, po którą umyślnie przyjechał, a bez której
nie mógł się nawet pokazać w Warszawie, dzięki niewyrozumiałości
wierzycieli.
Nadeszła noc, w ciągu której Edzio miał sny
bardzo prorocze. Widział się już właścicielem apteki, mężem Weroniki i
ojcem dorodnych dzieci. To też wstawszy rano, zdziwił się swemu
kawalerstwu i pałał żądzą poznania swojej przyszłej, pewnym będąc, że
się dziś jeszcze oświadczy, zostanie przyjętym i otrzyma od wuja
obiecaną pożyczkę.
Około trzeciej po południu (a było to w wielką
sobotę), pani Haładrałowiczowa przysłała konie po plebana, z którym
zabrał się rozkochany młodzieniec.
Po półgodzinnej jeździe, wuj wyrzekł:
— Widzisz ten folwark?... To Haładrałówka! Pamiętaj dobić targu, bo się ciebie wyrzeknę.
Edzio
czuł, że mu serce uderza coraz spieszniej, nie był jednak pewnym z
jakiego powodu: czy z miłości, czy też dlatego, że bryczka okropnie
trzęsła.
Gdy zajechali przed ganek, ukazała się na nim sędziwa matrona, z którą pleban zapoznał Edzia.
— Prezentuję pani mego siostrzeńca Edwarda Flaczkowskiego...
— Aha! — odparła dama z roztargnieniem, które Edzia ubodło.
Ściśle rzeczy biorąc, nie miał się czego gniewać, roztargnienie bowiem damy pochodziło stąd, że jej się ciasta nie udały.
— Mój proboszczu! — rzekła matrona — mam ci parę słów powiedzieć. A pan, niech pozwoli tymczasem do saloniku.
Gdy zostali sami, pleban zaczął:
— Cóż, podobał się jejmości ten wyrostek? Tęgi chłop.
— To do mojej Weronisi? — spytała matrona z uśmiechem. — Niczego chłopak!
— Zrobimy im wesele, co?
— Ja tam nie od tego! byle się sobie oboje podobali. Czemże on jest?
— Aptekarzem — odparł pleban.
— Dobry kawałek chleba.
— Chce kupić teraz aptekę, ale nie ma pieniędzy.
— Znajdziemy! — rzekła figlarnie pani Haładrałowiczowa — byle Weronisi wpadł w oko!
Tak rozmawiając, poszli staruszkowie oboje na czworniak; czeladzi bowiem miał proboszcz najpierwej poświęcić.
Widzimy więc, że interes Edzia był na świetnej
drodze. Podobał się matce odrazu i przysiąc prawie było można, że przed
upływem miesiąca, zostanie już szczęśliwym mężem Weroniki.
Edzio jednak nic nie wiedział o swem
położeniu, a co gorsza był już zniechęcony. Zdawało mu się, że matrona
przyjęła go lekceważąco, a gdy jeszcze nie zastał nikogo w saloniku, wpadł w wielki gniew i z impertynenckiemi myślami rzucił się na kanapę.
Nagle w drugim pokoju, do którego drzwi były
przymknięte, usłyszał szmer i rozmowę na dwa głosy. Była tam widocznie
panna Weronika ze służącą.
— Czy już jest ten obiecany?... — pytała panna.
— Jest... Ażeby też panuncia wiedziała jaki ładny!
— Musi być ładny, bo proboszczowskiego chowu.
Usłyszawszy to, Edzio zsiniał.
— Taki mastny, panunciu.
— Że można by z niego parę słoików pomady wycisnąć — dopowiedziała panna.
Odchodzący od przytomności, Edzio przyznał jednak w duchu, że włosy jego istotnie zbyt mocno były wypomadowane.
— A pachnie!... — prawiła służąca — rychtyg jak aptekarz.
— Fe — odparła panna. — Nie jak aptekarz, tylko zwyczajnie jak prosiak!
Edzio zerwał się wściekły i otworzywszy drzwi, krzyknął:
— Ja pachnę jak prosiak, ale pani za to masz mniej rozumu od gęsi!...
Panna Weronika zalała się łzami, a konkurent jej jak szalony piechotą poleciał na probostwo.
Agencja nieruchomości Kraków
Biuro nieruchomości Kraków Rynek nieruchomości w Polsce od lat rozwija się dynamicznie, a coraz więcej osób decyduje się na zakup lub sprze...
